
„W krainie snów” Roksana Jędrzejewska-Wróbel, Wydawnictwo Literackie.
Nie tylko z rodziną wychodzi się najlepiej na zdjęciach. Kolorowej papce mediów społecznościowych dobrze robią również spektakularne krajobrazy: egzotyczna przyroda, przytłaczające swą potęgą weduty światowych metropolii czy nieco wyciszające relacje z przyjacielskich imprez organizowanych przy basenach luksusowych rezydencji. Matylda z powieści „W krainie snów” zdołała dobrze poznać te praktyki podczas pobytu z matką na wakacjach w Kalifornii. Wie też, że w słońcu Los Angeles życie wygląda na lepsze, niż jest w rzeczywistości, po prostu trudniej jest zauważyć subtelne cienie czy niepokojący półmrok. Tych ostatnich w życiu nastolatki jest akurat nadspodziewanie dużo, o czym Matylda przekonuje się po powrocie do Polski. Dociera do niej, że od jakiegoś czasu samotnie zmaga się z alkoholizmem matki, rozstaniem rodziców, myślą o nowej partnerce ojca, uczuciem do zupełnie nieinstagramowego chłopaka.
Książka Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel to znakomita opowieść akuratnie skrojona na nasze czasy: porywająca, nielukrująca trudnych momentów, niemamiąca łatwymi rozwiązaniami, nieobiecująca happy endu, wypełniona po brzegi postaciami, w które po prostu się wierzy. Odwraca uwagę od blichtru współczesności i kieruje ją w stronę mroku, w którym, jak przekonuje autorka, nigdy nie jesteśmy sami, mogąc szukać oparcia w drugim człowieku i paradoksalnie – być również dla niego wsparciem.
Małgorzata Wójcik-Dudek















